Mieszkanie w dzielnicy Krzyki czy na osiedlu Krzyki? Zapomnij o dzielnicach, poznaj wrocławskie osiedla!

Kupujący mieszkanie we Wrocławiu często przy wyborze kierują się dzielnicą, w której inwestycja jest zlokalizowana. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że podział samorządowo-administracyjny miasta na dzielnice został zniesiony już w 1991 roku. Przy poszukiwaniu wymarzonej nieruchomości może to prowadzić do pewnych nieporozumień.

Wrocław bez dzielnic

Choć w 1991 roku Rada Miejska Wrocławia zlikwidowała urzędy dzielnicowe, często instytucje państwowe nadal są właściwe dla obszarów byłych dzielnic (np. urzędy skarbowe, jednostki ZUS, sądy rejonowe). Taka sytuacja powoduje wiele pomyłek. Szczególnie łatwo o takie nieporozumienia w przypadku dawnych dzielnic i współczesnych osiedli o tych samych nazwach: Krzyki i Stare Miasto. Dawna dzielnica Stare Miasto to obszar 3-ch osiedli. Z kolei dawna dzielnica Krzyki to aż 13-cie osiedli.

Wrocław podział miasta na osiedla według dawnych dzielnic

Nawet rodowici Wrocławianie często nie zdają sobie sprawy z tego, że podział miasta na 5 dzielnic przestał obowiązywać i nadal dzielą miasto na Krzyki, Śródmieście, Stare Miasto, Fabryczną i Psie Pole. Przy zakupie nowego mieszkania również kierują się nieistniejącym podziałem na dzielnice. Sprawia to, że deweloperzy nadal decydują się dzielić miasto na dzielnice i rodzą się problemy: „Które Krzyki?”, „Gdzie Krzyki, a gdzie Bieńkowice!?!”.

[zobacz nowe mieszkania we Wrocławiu]

Podział miasta na osiedla

Jak w takim razie dzielić miasto? Najlepiej na osiedla! Choć podział na osiedla jest oficjalny, to jednak nie jest do końca jednoznaczny – m.in. urzędy skarbowe w dalszym ciągu są właściwe dla obszarów dawnych dzielnic. Posługując się nazwami osiedli wybór lokalizacji naszego przyszłego mieszkania będzie bardziej uściślony i unikniemy jeżdżenia z doradcami po całej dzielnicy w poszukiwaniu wymarzonego lokum.

Serce miasta czyli dawne Stare Miasto

Choć Stare Miasto to zdecydowanie serce Wrocławia, to jednak nie każdy będzie je rozumiał w ten sam sposób. Dla jednych Stare Miasto to będzie wyłącznie obszar współczesnego osiedla Stare Miasto, a dla innych, obszar dawnej dzielnicy obejmującej 3 osiedla: Przedmieście Świdnickie, Stare Miasto (obejmujące także historyczne Nowe Miasto) i Szczepin.

Wrocław podział dzielnicy Stare Miasto na osiedla 2017

Dawna dzielnica Stare Miasto to zaledwie 6,8 km². Ten niewielki obszar uważany jest za najbardziej atrakcyjną i luksusową część miasta. Granice stanowią: lewy brzeg Odry, dawny bieg Oławy, wschodni odcinek Fosy Miejskiej, ul. Dworcowa oraz linia kolejowa z Dworca Głównego w kierunku Poznania. Mimo tak niewielkiej powierzchni, dzielnica stanowi kulturowe centrum miasta, do którego łatwo dojechać z każdej części Wrocławia. To tutaj znajduje się wrocławski Ratusz, Pałac Królewski, Kościół św. Elżbiety Węgierskiej i Synagoga pod Białym Bocianem. Na Starym Mieście znajdują się zarówno liczne sklepy (w tym Galeria Dominikańska i Centrum Handlowe Fenix), restauracje, punkty usługowe, teatry, urzędy ale – co mniej oczywiste – także wiele szkół: znajdziemy tu 5 szkół podstawowych, 4 gimnazja, 4 licea ogólnokształcące, a także blisko 20 szkół wyższych, w tym główny budynek Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tak mały obszar w połączeniu z bliskością Starówki i świetnym skomunikowaniem z całym miastem owocuje bardzo wysokimi cenami nieruchomości. Jeśli nie jesteśmy typem domatora, lubimy spędzać czas poza domem, wśród ludzi i korzystać ze wszelakich kulturalnych atrakcji, prestiżowe Stare Miasto może być miejscem, gdzie poczujemy się najlepiej. Musimy się jednak spodziewać, że ceny mieszkań w tym rejonie będą ok. 2-3 razy wyższe.

Stare Miasto jest to jednak nazwa dwuznaczna. Starym Miastem nazywane jest również jedno z osiedli w niej zlokalizowane. Szukając mieszkania, może okazać się to mylące choć niezależnie, które Stare Miasto deweloper będzie miał na myśli, z pewnością nieruchomość wciąż będzie zlokalizowana w sercu Wrocławia.

[zobacz nowe nieruchomości z obszaru dawnej dzielnicy Stare Miasto]

Śródodrze czyli wrocławskie Śródmieście

Za dawną dzielnicę Śródmieście uważa się obszar zajmujący 16 km² położony na prawym brzegu Odry, naprzeciw Starego Miasta. Zachodnia część Śródmieścia jest zlokalizowana między Odrą i Starą Odrą, obejmując najstarszą część miasta – Ostrów Tumski, a także osiedla Ołbin, Nadodrze i Plac Grunwaldzki. Wschodnią część Śródmieścia stanowi Wielka Wyspa z osiedlami: Zacisze-Zalesie-Szczytniki, Biskupin-Sępolno-Dąbie-Bartoszowice.

Wrocław podział dzielnicy Śródmieście na osiedla 2017

W Śródmieściu jest zlokalizowanych wiele atrakcyjnych miejsc. Znajduje się tu między innymi Hala Stulecia (zwana dawniej Halą Ludową), Wyspa Słodowa, Ogród Botaniczny i malowniczy Ostrów Tumski. Odwiedzając tę dzielnicę warto również zobaczyć Cerkiew św. Cyryla i Metodego.

Śródmieście jest obszarem dobrze skomunikowanym z centralną częścią miasta, jednak bliskość centrum sprawia, że często jest zakorkowane zarówno przy dojeździe do rynku, jak i wyjeździe z miasta.

[zobacz nowe nieruchomości z obszaru dawnej dzielnicy Śródmieście]

Krzyki Krzykom nierówne

Dzielnica Krzyki jest uważana za bardziej prestiżową niż Fabryczna czy Psie Pole, ze względu na jej sąsiedztwo ze Starym Miastem i Śródmieściem. Dwie główne arterie przebiegające przez Krzyki i łączące je ze Starym Miastem to ulice: Powstańców Śląskich oraz Ślężna.

Dawne Krzyki to 54,3 km². Ze względu na tak duży obszar, trudno sugerować się wyłącznie nazwą dzielnicy przy zakupie mieszkania. Na terenie dawnej dzielnicy Krzyki obecnie zlokalizowanych jest aż 14-cie osiedli: Bieńkowice, Borek, Brochów, Gaj, Huby, Jagodno, Klecina, Krzyki-Partynice, Księże, Osiedle Powstańców Śląskich, Przedmieście Oławskie, Tarnogaj, Wojszyce i Ołtaszyn.

Wrocław podział dzielnicy Krzyki na osiedla 2017

Po dawnej dzielnicy jeżdżą zarówno autobusy, jak i tramwaje. W sumie znajduje się tu aż pięć pętli tramwajowych (Krzyki, Park Południowy, Klecina, Księże Małe, Gaj, Tarnogaj).

To właśnie tu, w miejscu Poltegoru – dawnego najwyższego budynku we Wrocławiu – wybudowany został 212-metrowy Sky Tower, który jest obecnie najwyższym budynkiem mieszkalno-biurowym nie tylko we Wrocławiu, ale także w całej Polsce. Prócz doskonałego punktu widokowego, w budynku mieści się również galeria handlowa, a niedaleko centrum Arkady Wrocławskie. W południowej części Krzyków znajduje się tor wyścigów konnych Partynice. W dzielnicy znajduje się także Aquapark, Uniwersytet Ekonomiczny, Wieża Ciśnień, Dworzec Główny i Stary Cmentarz Żydowski.

Tę samą nazwę, co nieistniejąca dzielnica ma obecnie jedno z osiedli w południowo-zachodniej części dzielnicy Krzyki. Dla tych, którzy znają wyłącznie osiedle Krzyki i nie znają historycznego położenia dzielnicy, nazywanie Krzykami np. osiedla Brochów wydaje się dziwne – te osoby mają wrażenie, że osiedle przed deweloperów jest wręcz absurdalnie rozciągane.

[zobacz nowe nieruchomości z obszaru dawnej dzielnicy Krzyki]

Psie Pole pobitewne?

Psie Pole niegdyś było wsią, a następnie miastem, które w 1928 roku zostało wcielone do Wrocławia. Są spory względem pochodzenia samej nazwy. Wg podania opartego na relacji Wincentego Kadłubka na Psim Polu w 1109 odbyła się bitwa pomiędzy wojskami króla niemieckiego Henryka V a oddziałami Bolesława Krzywoustego, po której „zbiegła się tam niezmierna sfora psów, które pożerając tyle trupów zapadły w jakąś szaleńczą dzikość, tak że nikt nie śmiał tamtędy przejść, i dlatego owo miejsce nazywa się Psim Polem”. Tymczasem współczesne badania historyków poddają w wątpliwość, czy bitwa rzeczywiście się odbyła i wskazują, że nazwa wywodzi się z faktu, że tamtejsze ziemie nie miały wielkiej wartości, były liche, czyli psie.

Wrocław podział dzielnicy Psie Pole na osiedla 2017

Obszar dawnego Psiego Pola zajmuje 97,7 km² i składa się z takich osiedli, jak: Świniary, Osobowice-Rędzin, Lipa Piotrowska, Widawa, Polanowice-Poświętne-Ligota, Karłowice-Różanka, Kleczków, Sołtysowice, Pawłowice, Psie Pole-Zawidawie, Kowale i Strachocin-Swojczyce-Wojnów.

Nazwa Psiego Pola, podobnie jak Stare Miasto i Krzyki, również nie jest jednoznaczna. Niektórzy mówiąc o Psim Polu będą mieli na myśli cały obszar byłej dzielnicy, a inni wyłącznie teren osiedla Psie Pole-Zawidawie.

Za centralną część Psiego Pola – zarówno dzielnicy, jak i osiedla – uważany jest dawny rynek miasta Psie Pole. Główna ulica, czyli fragment ul. Krzywoustego, zabudowana jest kamienicami z przełomu XIX/XX w., z których wiele doczekało się gruntownej renowacji w 2007 roku. Prócz historycznego rynku Psiego Pola, punktami charakterystycznymi dla tej dzielnicy są: Kościół św. Antoniego, Most Osobowicki, Kościół św. Antoniego i Kaplica parafialna pw. św. Andrzeja Boboli.

[zobacz promocyjne nieruchomości z obszaru dawnej dzielnicy Psie Pole]

Biznesowo-technologiczna Fabryczna

Fabryczna, zajmując obszar 118,9 km², była niegdyś była największą dzielnicą samorządowo-administracyjną Wrocławia. Największym osiedlem w tej dzielnicy jest Leśnica zajmująca aż 1/3 obszaru. Prócz Leśnicy, na terenie byłej dzielnicy Fabryczna znajdują się Pracze Odrzańskie, Maślice, Pilczyce-Kozanów-Popowice Północne, Gądów-Popowice Południowe, Kuźniki, Żerniki, Nowy Dwór, Jerzmanowo-Jarnołtów-Strachowice-Osiniec, Muchobór Mały, Muchobór Wielki, Gajowice, Grabiszyn-Grabiszynek i Oporów.

Wrocław podział dzielnicy Fabryczna na osiedla 2017

Na terenie byłej dzielnicy Fabryczna znajdują się fabryki i zakłady przemysłowe, a także duże centra biznesowo-technologiczne. To tutaj znajdziemy Wrocławski Park Biznesu i Wrocławski Park Technologiczny – gdzie mieści się m.in. IBM. Mieszkając na terenie tej dzielnicy jest duża szansa, że będziemy mieć blisko do pracy, choć nieco dalej do centrum miasta. Fabryczna nie obfituje w miejsca do zwiedzania, lecz wbrew nazwie znajdziemy tutaj sporo terenów do rekreacji na łonie natury – m.in. Park krajobrazowy Dolina Bystrzycy.

[zobacz nowe nieruchomości z obszaru dawnej dzielnicy Fabryczna]

Wiklina i rattan w aranżacji mieszkania

Meble wiklinowe kojarzą nam się przede wszystkim z ogrodami i balkonami są jednak dobrym rozwiązaniem dla osób szukających naturalnych tworzyw nie tylko do ogrodów, ale także do wnętrza mieszkania.

Wiklina w kuchni i jadalniJuż kilka lat temu wiklina i rattan zostały ponownie wprowadzone do wnętrz i nadal, mimo upływu lat, cieszą się niesłabnącym powodzeniem.
Wiklinę możemy znaleźć głównie na naszych balkonach i w naszych łazienkach w postaci różnej maści koszyczków: w naturalnym kolorze lub farbowanych np. na biało, stojących luźno na półce bądź umieszczonych w drewnianym meblu tworząc drobny regał z szufladkami. Czasem gości również w sypialni i pokojach dziecięcych. Zachęcamy do wprowadzenia jej również do pokoju dziennego.

Moda na rattanWiklinowe meble dodają pomieszczeniom naturalności i lekkości. Świetnie się komponują z szarością i kolorami natury, więc doskonale pasują do współczesnych wnętrz. Przełamują surowość pomieszczenia ocieplając jego charakter. Nic, więc dziwnego, że designerzy zaczęli poszukiwać nowych form i zastosowań dla dobrze znanej wikliny. We współczesnych wnętrzach dobrze sprawdza się w połączeniu z metalowymi elementami np. w postaci krzeseł do jadalni.

Wiklina w pokoju dziecięcymWiklina doskonale się sprawdza również w pokojach dziecięcych. Tu jednak częściej spotkamy aranżacje z wikliny bielonej. Pokoje dziecięce zawierają mnóstwo kolorowych zabawek, więc wiklinowe białe kosze uspokajają ferię barw i sprawiają, że mimo chaosu porozrzucanych po dywanie dziecięcych zabawek, pomieszczenie wydaje się poukładane i czyste.

Niezależnie od pomieszczenia trzeba jednak uważać żeby z wikliną nie przesadzić. Przesadnie będzie wyglądało pomieszczenie, w którym jednocześnie zobaczymy wiklinowe krzesła w jadalni, ratanowy komplet wypoczynkowy, ratanowy stolik kawowy, wiklinowe lampy i regały z wiklinowymi koszyczkami. Wiklinowy fotelNadmiar nigdy nie jest dobry, również w tym przypadku. Radzimy zestawiać plecione meble z metalowymi lub drewnianymi: wiklinowy stolik kawowy do normalnej, nowoczesnej sofy; krzesła z wiklinowymi oparciami do czarnego stołu z drewnianym blatem i cienkimi metalowymi nogami. Nie polecamy również mieszania ze sobą przedmiotów zrobionych z różnego koloru wikliny i ratanu. Takie zestawienia zrobione umiejętnie mogą wyglądać interesująco, lecz łatwo o przesadę.

Inwestycja w mieszkanie lepsza niż lokata

Analitycy są zgodni – zainwestowanie w mieszkanie do wynajęcia jest obecnie bardziej korzystnym rozwiązaniem niż lokaty bankowe czy zakup obligacji. Zysk z lokat rzadko przekracza 3% w skali roku, podczas gdy odpowiednio przeprowadzony zakup mieszkania pod wynajem może pozwolić na osiągnięcie zwrotu z inwestycji przekraczającego 6 czy nawet 7%.

Jeszcze kilka lat temu zdecydowana większość mieszkań sprzedawanych w Polsce kupowana była przez inwestorów planujących zamieszkanie w nich – dziś, jak donosi Interia.pl, nawet 1/3 wszystkich nowych lokali kupowana jest w celach inwestycyjnych. Nic dziwnego, nieruchomości od dawna uważane są wszak za jedną z najbezpieczniejszych inwestycji – oczywiście, o ile zakup jest odpowiednio zaplanowany i przemyślany (szczerzej pisaliśmy o tym zagadnieniu w naszym poradnikowym cyklu – polecamy).

Ze statystyk przytaczanych przez serwis Interia.pl wynika, że zjawisko to dotyczy przede wszystkim dużych miast – głównie ośrodków akademickich (oraz miast położonych w ich bezpośredniej okolicy), w których popyt na lokale do wynajęcie jest ogromny właśnie za sprawą studentów. Przeciętne mieszkanie kupowane z myślą o wynajmie jest jedno- lub dwupokojowe (takie lokale są bowiem zwykle najczęściej poszukiwane przez osoby zainteresowane wynajęciem).

Inwestorzy szukają takich lokali zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym – oba mają swoje zalety. Przewagą lokali z rynku pierwotnego – docenianą przez osoby zainteresowane zakupem – jest fakt, iż mogą być one gotowe do wynajęcia w momencie zakupu (to kwestia ustaleń z deweloperem), więc nabywca nie musi prowadzić kosztownego remontu, obawiać się jakichś „niespodzianek” w postaci wad ukrytych itp. Zaletą jest również większy wybór takich lokali oraz to, że osoby poszukujące mieszkania do wynajęcia zwykle preferują nowe lokale.

Z wyliczeń analityków wynika, że inwestując w mieszkanie do wynajęcia i kupując je w rozsądnej, rynkowej cenie (pomijając skrajności – najtańsze mieszkania często położone są w mniej atrakcyjnej okolicy, co czyni je mniej pożądanymi na rynku, zaś najdroższe trudniej wynająć z uwagi na wysokie ceny), możemy liczyć na zwrot z inwestycji od 5 do nawet 6% w skali roku. Wartość ta może się różnić choćby w zależności od miasta, w którym znajduje się mieszkanie, standardu wykończenia, dokładnej lokalizacji itp. – warto jednak odnotować,  że właściwie w każdym wariancie zysk będzie dwukrotnie wyższy niż w przypadku lokaty bankowej czy zakupu obligacji.

Takie kalkulacje uwzględniają oczywiście koszty związane z przygotowaniem mieszkania do wynajmu, utrzymywania go i niezbędnych napraw, a także fakt, iż w przebiegu wynajmu zdarzają się przerwy (niezbędne choćby do odświeżenia lokalu przed kolejnym wynajęciem).

Warto odnotować, że zalety wynikające z inwestowania w nieruchomości na wynajem dostrzegają nie tylko inwestorzy indywidualni, ale również fundusze inwestycyjne (a może przede wszystkim one?). Przed kilkoma dniami ujawniono np., iż fundusz Bouwfonds European Residential Fund (BERF) zainwestował w mieszkania na wynajem w centrum Krakowa. Instytucja kupiła tam trzy budynki w nowej inwestycji, w których powstanie ponad 250 mieszkań na wynajem (poinformował o tym serwis Muratorplus.pl).

Na koniec warto podkreślić, że planując inwestycyjny zakup mieszkania warto zasięgnąć opinii ekspertów, którzy doskonale orientują się w sytuacji na rynku oraz potrafią ocenić i przewidzieć atrakcyjność danej inwestycji. Członkowie Klubu Nieruchomości mogą w tym celu skontaktować się z naszymi specjalistami, którzy pomogą nie tylko w wyborze odpowiedniego lokalu i inwestycji, ale również w uzyskaniu najbardziej atrakcyjnych warunków zakupu oraz finansowania. Zapraszamy do kontaktu – wszelkie informacje znaleźć można na stronie KlubNieruchomosci.pl.

Kupowanie mieszkania – 5 błędów, których nie możesz popełnić

Na naszym blogu pisaliśmy już wielokrotnie o tym, jak skomplikowanym procesem może być kupowanie mieszkania (i jak można go uprościć, korzystając ze wsparcia doświadczonego partnera, takiego jak KlubNieruchomosci.pl). W naszej pracy często mamy okazję na własne oczy zobaczyć, jakie błędy najczęściej popełniają osoby planujące nabycie własnego M – dlatego postanowiliśmy zebrać te najczęstsze i wyjaśnić, dlaczego warto ich unikać…

  1. Chęć zrobienia wszystkiego na własną rękę

key-2114044_1920Oczywiście nie wątpimy, że jest wiele osób, które bez najmniejszego problemu są w stanie w 100% podjąć wszystkie decyzje, a także załatwić wszystkie sprawy związane z zakupem mieszkania, zdobyciem i sformalizowaniem finansowania czy spełnieniem wszystkich prawnych formalności. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy za „ogarnięcie” wszystkich tych rzeczy zabiera się ktoś, kto po pierwsze nie ma szerszej wiedzy o tym, jak funkcjonuje rynek nieruchomości, po drugie zaś – nie jest w stanie wygospodarować odpowiednio dużo czasu na zajęcie się wszystkimi niezbędnymi procedurami i formalnościami. A przecież każdy, kto kupował mieszkanie, wie jak bardzo czasochłonny może być ten proces – szczególnie, jeśli chcemy kupić w dobrej lokalizacji i rozsądnej cenie. Prawdziwym wyzwaniem jest już samo wytypowanie inwestycji, a przecież później należy jeszcze negocjować umowę z deweloperem, pozyskać finansowanie itp…

Dlatego  jeśli mamy choć cień wątpliwości, czy podołamy samodzielnie wszystkim tym wyzwaniom, warto rozważyć zwrócenie się o wsparcie do fachowców – czyli np. specjalistów z KlubNieruchomosci.pl. Nasi doradcy służą wsparciem na każdym etapie kupowania mieszkania – od wybrania lokalizacji i mieszkania, przez pozyskanie najlepszej możliwej oferty, aż po finansowanie (więcej informacji znaleźć można na stronie Klubu). Co ważne, pomoc ta świadczona jest nieodpłatnie – a naprawdę może pomóc w oszczędzeniu mnóstwa czasu, pieniędzy i wysiłku.

Trudno sobie przecież wyobrazić, by przeciętny nabywca mieszkania był w stanie samodzielnie przeanalizować np. oferty kredytów hipotecznych wszystkich działających na polskim rynku banków czy zdecydować, która z nich najlepiej pasuje do jego potrzeb i specyfiki inwestycji. Podobnie może być z załatwianiem najprostszych nawet procedur urzędowych związanych z transakcją – większość z nas kupuje mieszkanie najwyżej kilka razy w życiu i właściwie za każdym razem musi na nowo poznawać wszystkie przepisy, zasady itp. Doświadczony doradca ma to wszystko „w małym palcu” – dzięki temu coś, co przeciętnemu klientowi zajęłoby pewnie kilka dni, z pewnością będzie w stanie załatwić w kilka minut.

  1. Nie dość staranne wybranie mieszkania /jego lokalizacji

Mogłoby się wydawać, że dla większości osób kupowanie mieszkania jest jedną z ważniejszych decyzji w życiu – nie dość, że wiąże się z ogromnym wydatkiem, to na dodatek w większości przypadków warunkuje, gdzie i jak spędzimy przynajmniej część naszego życia. Tym bardziej dziwi więc to, jak mało wysiłku niektórzy wkładają w wybranie odpowiedniej lokalizacji/inwestycji/konkretnego mieszkania.

Całkiem częste okazują się np. sytuacje, w której ktoś decydując się na zakup mieszkania w danej lokalizacji nie sprawdził choćby w podstawowym zakresie planów zagospodarowania przestrzennego okolicy (i później zdziwił się, gdy dosłownie pod oknem wbudowano mu trzypasmową arterię komunikacyjną). A to przecież nie jest coś, czego nie można w prosty sposób sprawdzić – choćby w urzędzie gminy.

Równie popularnym problemem jest wybranie mieszkania niepoprzedzone starannym przeanalizowaniem, czego właściwie potrzebujemy i czego oczekujemy od domu – może to dotyczyć choćby liczby i rozkładu pomieszczeń, kondygnacji, czy lokalizacji w odniesieniu do miejsca pracy, szkoły itp. Przypomnijmy, że kwestii odpowiedniego wyboru mieszkania poświęciliśmy dwa obszerne artykuły w ramach naszego poradnika dla kupujących mieszkanie – nt. wyboru okolicy oraz konkretnego mieszkania.

  1. Kierowanie się wyłącznie ceną

Popularną poradą, którą często słyszeć będą osoby planujące zakup mieszkania, jest „kup największe mieszkanie, na jakie Cię będzie stać”. W pewnym sensie oczywiście trudno się z tym nie zgodzić – w miarę upływu lat „obrastamy” w przedmioty, meble, rodziny się powiększają… nic więc dziwnego, że warto zadbać o to, byśmy mieli przestrzeń na to wszystko. Niestety, takie podejście często kończy się tym, że kupujemy mieszkanie nie najładniejsze, nie najlepiej zlokalizowane, rozplanowane czy wykończone – tylko po prostu największe. To nie do końca dobre podejście, bo owszem, metraż jest ważny – ale gwarantujemy, że w źle rozplanowanym dużym mieszkaniu może nam mieszkać się znacznie gorzej niż w nieco mniejszym, ale świetnie zaprojektowanym. Tworzenie przestronnych, ergonomicznych wnętrz jest prawdziwą sztuką, uwzględniającą różne potrzeby użytkowników, odmienne przeznaczenia różnych pomieszczeń, dopasowanie ich do pór dnia i nocy itp. I naprawdę warto na to zwrócić uwagę.

Kierowanie się wyłącznie metrażem może też sprawić, że kupimy co prawda swoje wielkie, wymarzone M… ale będzie ono zlokalizowane na peryferiach, daleko od miejsca pracy czy szkoły – i w związku z tym każdego dnia tracić będziemy cenne minuty i godziny życia w korkach. Warto się więc zastanowić – czy nie lepsze będzie jednak mieszkanie o kilka metrów kwadratowych mniejsze, ale za to świetnie położone i zlokalizowane kwadrans od centrum?

  1. Nieegzekwowanie swoich praw wobec developera

Wielu kupujących mieszkanie nie do końca rozumie – albo po prostu nie docenia – wagi umowy deweloperskiej, czyli dokumentu opisującego szczegółowo przedmiot transakcji, jej warunki oraz obowiązki obu stron. Umowa ta jest niezmiernie ważna, a jej wprowadzenie przed kilku laty znacznie wzmocniło pozycję klienta – należy o tym wiedzieć i zdawać sobie sprawę, jakie wynikają z tego korzyści.

W dokumencie tym opisana jest szczegółowo m.in. specyfikacja mieszkania, jego wszelkie cechy oraz harmonogram prac budowlanych – warto uważnie zapoznać się z wszystkimi zapisami i na bieżąco kontrolować dewelopera, sprawdzając czy wszystko przebiega zgodnie z umową. Co ważne, jakiekolwiek odstępstwa od zapisów dokumentu są podstawą do domagania się naprawienia szkody/uzupełnienia ew. braków, a także odszkodowania lub unieważnienia całej transakcji (w pewnych warunkach możliwe jest po prostu odstąpienie od umowy przez klienta).

Pamiętajmy o tym na każdym etapie – od momentu podpisania umowy, aż po jej sfinalizowanie i ostateczny odbiór mieszkania.

  1. Oszczędzanie na fachowcach

Ten problem może pojawić się na każdym etapie – od momentu wybierania dewelopera, przez odbiór mieszkania, aż po jego wykańczanie i urządzanie. Oczywiście, rozsądne oszczędzanie i cięcie zbędnych wydatków jest przejawem rozsądku, jednak w starym powiedzeniu „chytry 2 razy traci” jest całkiem sporo prawdy.

Dlatego przed zdecydowaniem się na ofertę tego, a nie innego dewelopera, warto zasięgnąć opinii jego poprzednich i aktualnych klientów – podpytać znajomych, poszukać informacji w Internecie, a nawet wybrać się na zbudowane przez niego osiedle i sprawdzić na miejscu, jak wygląda sytuacja.

Oszczędzać nie warto również w krytycznym momencie, jakim jest odbiór mieszkania. Wynajęcie specjalisty, który pomoże nam w ocenie jakości wykończenia i budowy to kwestia kilkuset złotych – wydatek ten jednak z pewnością nam się opłaci, szczególnie, jeśli ów specjalista pomoże nam w zidentyfikowaniu istotnych problemów (które w takiej sytuacji usunąć będzie musiał na swój koszt deweloper – dzięki wykryciu ich na etapie odbioru będzie nam łatwiej to wyegzekwować). Szerzej pisaliśmy na ten temat w naszym poradniku.

Oczywiście, podobnie będzie na etapie wykańczania mieszkania – jeśli nie jesteśmy w stanie większości prac wykonać samodzielnie, fachowców wybierajmy starając się znaleźć idealny kompromis pomiędzy ceną ich usług, a jakością pracy…

 

Mieszkanie Plus – gdzie rząd chce szukać oszczędności?

Przedstawiciele rządu od miesięcy zapowiadają, że mieszkania, które powstawać będą w ramach programu Mieszkanie Plus, mają być znacznie tańsze od tych, które budowane są np. przez deweloperów. Wraz ze zbliżaniem się terminu oficjalnego startu programu, dowiadujemy się coraz więcej o tym, jak realizowany ma być ten cel.

clipboard01Od kilku tygodni wiadomo na przykład, że jednym ze sposobów na redukowanie kosztów ma być wybieranie odpowiednich – tanich – lokalizacji pod budynki powstające w ramach Mieszkanie Plus. Pierwotnie wydawało się, że oznaczać to będzie przede wszystkim budowanie ich na peryferiach miast (i to raczej mniejszych ośrodków miejskich), gdzie grunty są najtańsze.

Od niedawna wiemy jednak, że rząd porozumiał się w tej sprawie ze spółką PKP S.A., która ma przekazać na rzecz programu część swoich gruntów w centrach miast. Dla osób zainteresowanych skorzystaniem z Mieszkanie Plus może to oznaczać szansę na znacznie bardziej atrakcyjną lokalizację… aczkolwiek liczyć się one muszą z nienajlepszym sąsiedztwem (większość gruntów, które przekazać ma PKP, zlokalizowana jest w bezpośredniej bliskości stacji, torów oraz innych obiektów kolejowych).

Z wywiadu z Mirosławem Barszczem, prezesem BGK Nieruchomości (spółki zależnej Banku Gospodarstwa Krajowego, która ma być odpowiedzialna za nadzór nad inwestycjami w ramach Mieszkanie Plus), przeprowadzonego przez dziennikarzy rozgłośni radiowej TOK FM, wynika, że autorzy programu szukają również innych sposobów na oszczędności.

Jednym z nich ma być np. zrezygnowanie ze stających się powoli standardem w nowych inwestycjach parkingów podziemnych. Z jednej strony oznacza to obniżenie kosztów, warto jednak pamiętać, że w wielu miastach miejsca parkingowe (szczególnie te przypisane do mieszkania) stają się towarem na wagę złota.

Innym patentem jest skupienie się na budowaniu domów co najwyżej 3-kondygnacyjnych, w których nie jest konieczne montowanie wind (aczkolwiek prezes BGK Nieruchomości nie wykluczył, że w ramach Mieszkanie Plus powstawać mogą również wyższe budynki – i w takich windy będą montowane). Oszczędności mają być też możliwe dzięki postawieniu na tańsze materiały wykończeniowe i budowlane (przedstawiciel spółki zapewnia jednak, że nie odbije się to na jakości mieszkań i budynków).

Przypomnijmy, że pierwsze inwestycje objęte programem powinny wystartować w przyszłym roku, a pierwsze mieszkania zostaną oddane do użytku w 2019 r. Twórcy programu planują dwa warianty „korzystania” z nieruchomości objętych programem – w ramach klasycznego wynajmu oraz wynajmu z docelowym zakupem. W pierwszej opcji wynajem miałby kosztować od 10 do 20 zł za 1 m kw. (ostateczna stawka zależeć będzie od kilku czynników, m.in. od lokalizacji), w drugiej – najem z docelowym wykupem mieszkania – stawka czynszu ma wynieść ok. 12-24 zł za metr kwadratowy.

Na koniec dodajmy, że program Mieszkanie Plus docelowo zastąpić ma kończący się właśnie projekt MDM (Mieszkanie dla Młodych). Co ważne, z dopłat w ramach MDM wciąż jeszcze można korzystać – oferty mieszkań dostępnych z opcją z dopłaty MDM łatwo znajdziecie z pomocą naszej klubowej wyszukiwarki. Nasi specjaliści chętnie udzielą też wszelkich informacji na temat warunków uczestniczenia w programie oraz wesprą Was w zakresie pozyskiwania dopłaty. Zainteresowanych zapraszamy do dołączenia do Klubu – można to zrobić na stronie KlubNieruchomosci.pl (członkostwo jest bezpłatne).

Na drodze do własnego M: odbieramy mieszkanie!

Oto ostatni odcinek naszego poradnikowego cyklu, w którym staraliśmy się pomóc Wam w wyborze mieszkania oraz radziliśmy, na co zwrócić uwagę podczas negocjowania z deweloperem i podpisywania umowy zakupu mieszkania. Dziś skupimy się na wydarzeniu niejako podsumowującym i koronującym cały skomplikowany proces stawania się właścicielem/właścicielką własnego M: formalnym odbiorze mieszkania.

Mieszkanie to zwykle jedna z najważniejszych – i największych – inwestycji w życiu, warto więc upewnić się, że kupując je nabywamy „towar” wolny od wad. Najlepszą okazją ku temu jest właśnie odbiór mieszkania od dewelopera. Oczywiście, mieszkanie objęte jest rękojmią wykonawcy i wszelkie wykryte w nim wady możemy zgłaszać przez dłuższy czas – jednak najlepszą okazją ku temu jest właśnie odbiór. Po pierwsze dlatego, że przeprowadzanie jakichkolwiek poważniejszych zmian/napraw/korekt w mieszkaniu po jego wykończeniu i urządzeniu jest zdecydowanie bardziej skomplikowane, po drugie zaś – ponieważ przed dokonaniem formalnego odbioru możemy skuteczniej wpływać na dewelopera w kwestii sprawnego usunięcia wszelkich usterek.

Jak zatem należy przygotować się do odbioru? Przede wszystkim, jeśli tylko mamy taką możliwość, warto spróbować zdobyć wsparcie fachowca – np. znajomego specjalisty-budowlańca. Jeśli nie znamy nikogo takiego, możemy rozważyć skorzystanie z usług profesjonalisty, czyli np. inspektora nadzoru budowlanego (taka usługa to zwykle koszt rzędu kilkuset złotych – jednak ta inwestycja naprawdę się opłaca).

W sytuacji, gdy z powyższych możliwości nie możemy lub nie chcemy skorzystać, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach oraz kilku kwestiach, którym powinniśmy poświęcić szczególną uwagę podczas odbierania mieszkania:

  • Spotkanie z deweloperem zaplanuj w ciągu dnia – tak, by oględziny przeprowadzić w świetle naturalnym (łatwiej wtedy dostrzec wszelkie mankamenty).
  • Zabierz ze sobą szczegółowy plan mieszkania, umowę zakupu oraz zestaw podstawowych narzędzi: długą poziomicę, kątownik, miarę oraz próbnik (śrubokręt umożliwiający sprawdzenie czy w gniazdkach jest napięcie elektryczne).
  • Sprawdź powierzchnię poszczególnych pomieszczeń i całego mieszkania – czy jest zgodna z planem/umową, a jeśli nie – czy odstępstwa od zapisów mieszczą się w przewidzianej przez umowę granicy błędu.
  • Sprawdź rozmieszczenie i działanie drzwi i okien – czy znajdują się dokładnie tam, gdzie przewiduje to plan (odstępstwa zdarzają się np. w przypadku drzwi wewnętrznych – co może utrudniać rozmieszczenie mebli w pokoju lub łazience), czy otwierają, zamykają i blokują się poprawnie.
  • Upewnij się, że drzwi i okna są zgodne z zapisami umowy (czy spełniają opisane tam normy dot. bezpieczeństwa, ciszy itp.).
  • Skontroluj rozmieszczenie gniazdek elektrycznych, punktów oświetleniowych i sprawdź, czy wszystkie działają poprawnie (próbnikiem lub dowolnym urządzeniem elektrycznym – np. lampką)
  • Sprawdź rozmieszczenie przyłączy wodnych/gazowych i rur, działanie kaloryferów (o ile odbiór przeprowadzany jest w sezonie grzewczym).
  • Przy pomocy poziomicy i kątownika sprawdź czy podłogi oraz ściany są równe (w przypadku podłóg dobrze sprawdza się również… lekka piłeczka), a także czy wszystkie kąty są proste.
  • Jeśli sprzedawane mieszkanie jest wykończone w jakimś stopniu, sprawdź jakość przeprowadzonych prac – zbadaj, czy kafelki są położone równo, czy ściany są odpowiednio dobrze pomalowane, czy przy kładzeniu podłogi pamiętano o pozostawieniu szczelin dylatacyjnych, czy biały montaż jest zamontowany poprawnie i działa.
  • Oprócz samego mieszkania sprawdź również zgodność z umową i jakość wykończenia pozostałych objętych umową pomieszczeń – balkonu, komórki lokatorskiej, garażu itp.

Wszystkie wykryte podczas wymienionych powyżej testów usterki i niedociągnięcia należy spisać i uwzględnić w protokole odbioru mieszkania, który powinny podpisać obie strony – nabywca i deweloper. Jeśli decydujemy się na jego podpisanie (niektórzy wolą zwlekać z tym do momentu usunięcia wszystkich problemów), należy precyzyjnie określić w nim czas, jaki deweloper ma na naprawę usterek i wszelkie korekty. Co ważne, podpisanie protokołu odbioru mieszkania (a także późniejsze potwierdzenie usunięcia usterek) oczywiście nie oznacza, że nie będziemy mogli domagać się usunięcia innych wad czy problemów, które odkryjemy później, podczas wykańczania i eksploatacji mieszkania – to gwarantuje nam rękojmia wykonawcy.

Polecamy również poprzednie części naszego cyklu:

Na drodze do własnego M: jak wybrać inwestycję?

Na drodze do własnego M: wybieramy lokal

Na drodze do własnego M: jak sprawdzić dewelopera?

Na drodze do własnego M: umowa z deweloperem

MDM – środki na 2017 się skończyły, szansa na dopłatę wciąż jest

mdm_27_wrzesnia_ver1Jeśli ktoś chciał skorzystać w 2017 r. z programu wspierania mieszkalnictwa Mieszkanie dla Młodych (MDM), to naprawdę musiał się pospieszyć – pula środków przewidziana na bieżący rok uruchomiona została na początku stycznia, a już 31 dnia tego miesiąca przedstawiciele Banku Gospodarstwa Krajowego obwieścili, iż pieniądze się skończyły. Sam program również wkrótce się skończy – nie znaczy to jednak, że nie można z niego już skorzystać. Jak zatem to zrobić?

Jak informuje serwis Bankier.pl, po dopłaty wciąż można sięgać, i to jeszcze w tym roku. Jest to możliwe, ponieważ regulacje dot. MDM przewidują, że nabywca mieszkania może ubiegać się o dopłatę składając w bieżącym roku wniosek o kredyt i zakup nieruchomości, w którym ostatnia płatność za tę transakcję przewidziana jest na 2018 r. Dzięki temu wniosek można składać już teraz, choć formalnie ubiegamy się o dopłatę ze środków przewidzianych na rok przyszły. Warto tu zaznaczyć, że 2018 będzie ostatnim rokiem funkcjonowania programu MDM (rząd zdecydował bowiem, iż nie będzie on przedłużany – zamiast niego uruchomiony zostanie program Mieszkanie+).

Wedle obowiązujących przepisów, takie wnioski o dofinansowanie (składane w tym roku, ale z dopłatą w 2018) będą przyjmowane do chwili, gdy wyczerpana zostanie połowa puli środków MDM zaplanowanych na rok 2018. A jako, iż na MDM w 2018 r. przeznaczonych ma zostać ok. 762 mln złotych, oznacza to, że przyjmowanie wniosków zostanie wstrzymane gdy suma dofinansowań przekroczy 381 mln złotych.

Kwota wydaje się spora, jednak warto się pospieszyć – bo wedle danych Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa do początku lutego złożono wnioski o dopłaty na 2018 na łączną sumę bliską 180 mln złotych.

Dodatkowe wsparcie dla rodziców

Bankier.pl przypomina również, iż osoby, które skorzystały z programu Mieszkanie dla Młodych mogą liczyć na dodatkowe wsparcie w ramach programu – jeśli w ciągu 5 lat od zawarcia transakcji zakupu mieszkania urodzi im się trzecie lub kolejne dziecko (z tej opcji mogą również skorzystać osoby, które dziecko przysposobią). W takiej sytuacji przepisy przewidują wsparcie w postaci spłaty części kredytu. Co ważne, z tej możliwości będzie można skorzystać również po formalnym zakończeniu programu MDM – czyli również po roku 2018.

Na koniec przypomnijmy, że oferty mieszkań z możliwością skorzystania z dopłaty MDM łatwo znajdziecie z pomocą naszej klubowej wyszukiwarki. Nasi specjaliści chętnie udzielą też wszelkich informacji na temat warunków uczestniczenia w programie oraz wesprą Was w zakresie pozyskiwania dopłaty. Zainteresowanych zapraszamy do dołączenia do Klubu – można to zrobić na stronie Klubnieruchomosci.pl.

Na drodze do własnego M: umowa z deweloperem

W naszym poradnikowym cyklu radziliśmy Wam już, na co warto zwrócić uwagę wybierając okolicę, w której zechcemy zamieszkać, jak wybrać idealny lokal oraz czym kierować się przy ocenie dewelopera. Dziś czas na kolejny rozdział naszego cyklu, w którym wyjaśnimy, na co należy zwracać szczególną uwagę podczas podpisywania umowy z deweloperem.

Umowa deweloperska – dokument podpisywany przez dewelopera oraz kupującego mieszkanie – szczegółowo opisuje warunki transakcji oraz obowiązku obu stron względem siebie, dlatego też tak ważne jest upewnienie się, że nie zawiera ona żadnych niekorzystnych dla kupującego zapisów. Obowiązek jej podpisywania został wprowadzony kilka lat temu w ramach ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego; jest ona zawierana w postaci aktu notarialnego i stanowi później podstawę ustanowienia odrębnej własności lokalu mieszkalnego i przeniesienia własności tego lokalu na nabywcę.

Jeśli umowa deweloperska skonstruowana jest tak, iż jej zapisy są mniej korzystne dla nabywcy niż przewiduje to ustawa deweloperska, to dokument taki jest nieważny – celem ustawy było bowiem przede wszystkim właśnie wzmocnienie pozycji klienta w negocjacjach z deweloperem.

Wspomniana wyżej ustawa całkiem precyzyjnie określa, co powinno znaleźć się w takim dokumencie – dlatego przed jego podpisaniem warto upewnić się, że zawiera ona wszelkie wymagane przez prawo elementy. Warto też zaznaczyć, że wszelkie zmiany w treści umowy deweloperskiej muszą być wprowadzane za zgodą obu stron (co więcej, powinny one wynikać z treści umowy) – dotyczy to również ceny. Jeśli dopuszczalne jest jej podniesienie, w umowie mają być opisane warunki podwyżki, a klient musi znać warunki odstąpienia od niej.

Umowa deweloperska – to musi w niej być

Co zatem wedle przepisów powinno znaleźć się w prawidłowo sformułowanej umowie deweloperskiej? Oto pełna lista:

  1. Określenie/opisanie stron umowy.
  2. Data i miejsce zawarcia umowy.
  3. Cena transakcji.
  4. Szczegółowe dane nt. nieruchomości, na której budowany jest budynek wielorodzinny/dom oraz samego mieszkania/budynku (w tym m.in. powierzchnia działki, jej stan prawny, właściciel, obciążenia/służebności, jej położenie oraz istotne cechy budynku/mieszkania– w tym również informacje o pozycji mieszkania w całym budynku, układzie pomieszczeń, standardzie wykończenia).
  5. Termin przeniesienia prawa do nieruchomości, której dotyczy umowa.
  6. Szczegółowe warunki finansowe transakcji (wysokość, termin, warunki płatności). Cena musi zawierać podatek VAT, w umowie muszą być również podane informacje np. o tym, czy wliczono w nią koszty innych części lokalu, np. balkonu, pomieszczenia gospodarczego, części wspólnych). Kupujący powinien też dowiedzieć się z umowy, jakie będą orientacyjne koszty utrzymania/eksploatacji budynku.
  7. Zobowiązanie dewelopera do wybudowania budynku/domu, wyodrębnienia lokalu mieszkalnego i przeniesienia prawa własności tego lokalu oraz praw niezbędnych do korzystania z lokalu na nabywcę.

Co jeszcze?

W oficjalnym poradniku dla kupujących mieszkanie wydanym przez UOKiK zaleca się również, by w umowie znalazły się informacje m.in. o mieszkaniowym rachunku powierniczym (z podaniem numeru rachunku, zasad dysponowania środkami na nim zgromadzonymi i kosztami jego prowadzenia), gwarancji bankowej lub gwarancji ubezpieczeniowej (jeżeli deweloper oferuje ten środek ochrony), numerze pozwolenia na budowę (a także organie, który je wydał, z zaznaczeniem, czy jest ono ostateczne), terminie rozpoczęcia i zakończenia prac budowlanych, warunkach odstąpienia od umowy deweloperskiej, wysokości odsetek i kar umownych dla stron umowy deweloperskiej, a także o terminie i sposobie zawiadomienia nabywcy o odbiorze lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz zgodzie banku na bezobciążeniowe wyodrębnienie lokalu mieszkalnego.

Podstawa do odszkodowania

Deweloper powinien również przedstawić klientowi harmonogram prac, w którym opisane będą poszczególne etapy realizacji inwestycji – jeśli zostaną one naruszone (w szczególności dotyczy to terminu oddania nieruchomości), nabywca może domagać się od niego odszkodowania. Co ważne, ustawa przyznaje nabywcy prawo do odstąpienia od umowy deweloperskiej w przypadku, gdy deweloper nie dotrzyma określonego umową terminu przeniesienia na nabywcę prawa własności (po wcześniejszym wyznaczeniu deweloperowi dodatkowego 120-dniowego terminu na przeniesienie tego prawa).

Szczegółowe informacje na temat umów deweloperskich oraz przepisów dotyczących nabywania nieruchomości znaleźć można w poradniku dostępnym na stronach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Kupujesz mieszkanie na kredyt? Zadbaj o zdolność!

„Zdolność kredytowa” to fraza niezwykle istotna dla każdego, kto planuje sfinansowanie zakupu mieszkania dzięki wsparciu banku – ów wyliczany matematycznie współczynnik ma zwykle bowiem decydujący wpływ na to, czy dana osoba otrzyma kredyt, czy nie. Wraz z nadchodzącymi zmianami w prawie o kredycie hipotecznym (oraz wprowadzeniem obowiązku posiadania 20% wkładu własnego) sytuacja niektórych kredytobiorców może się nieco skomplikować – dlatego przedstawiamy kilka podstawowych, acz skutecznych, sposobów na poprawienie swojej zdolności kredytowej…

Oczywiście, od razu zaznaczyć trzeba, że „zwiększanie zdolności kredytowej” to prawdziwy temat-rzeka i gdybyśmy chcieli stworzyć kompletne, wyczerpujące opracowanie wyjaśniające wszystkie związane z tym kwestie, to powstałaby gruba książka, a nie krótki artykuł na blogu. Postaramy się jednak przybliżyć kilka podstawowych kwestii, mających kluczowe znaczenie przy określaniu i zwiększaniu zdolności kredytowej.

Czym tak naprawdę jest ów współczynnik? Najprościej rzecz ujmując, zdolność kredytowa to zdolność danej osoby (lub organizacji – firmy, instytucji) do uregulowania zaciąganych w banku zobowiązań finansowych. Oczywiście, określanie zdolności może wydawać się zajęciem z pogranicza wróżenia z fusów i przewidywania przyszłości, w rzeczywistości jednak banki dysponują całkiem precyzyjnymi narzędziami i formułami, które na podstawie historii finansowej klienta, sytuacji na rynku, prognoz ekonomicznych itp. potrafią wyliczyć, jakie zobowiązania dany klient będzie mógł bez problemu regulować, a jakie byłyby dla niego zbyt dużym obciążeniem. To zaś pozwala całkiem precyzyjnie wskazać, jakiego kredytu (np. hipotecznego) można udzielić danej osobie, nie ryzykując przy tym, że stanie się ona niewypłacalna.

Jak zwiększyć zdolność?

Przy wyliczaniu tego współczynnika kluczowe znacznie ma to, jaką część przychodów danej osoby czy rodziny trzeba będzie każdego miesiąca przeznaczać na spłatę raty kredytu – i to właśnie proporcja „całkowite przychody/wysokość raty” jest tu niezmiernie ważna. Im korzystniejsza będzie dla klienta, tym wyższa jego zdolność…

  1. Wydłużenie okresu spłaty

Jednym z częściej stosowanych, skutecznych sposobów na zwiększenie zdolności jest wydłużenie okresu spłaty kredytu. Oczywistym jest, że biorąc kredyt np. na 10 lat każdego miesiąca zapłacimy więcej, niż gdybyśmy ów kredyt wzięli na 15, 20 czy 25 lat – jeśli więc obawiamy się o zdolność kredytową, warto przede wszystkim sprawdzić, jak zmienia się ona wraz z wydłużeniem okresu spłaty.

  1. Równe raty

Z punktu widzenia czysto matematycznego, pod względem finansowym korzystniejszą dla klienta formą spłacania kredytu są zwykle raty malejące. Problem jednak w tym, że w tym wariancie pierwsze raty będą wyraźnie wyższe niż w sytuacji, w której wybralibyśmy raty równe – co automatycznie może zmniejszać naszą zdolność (ponieważ jest ona wyliczana na podstawie pierwszych rat, które będziemy mieli do zapłacenia). Dlatego dla osób balansujących na granicy zdolności dla danego kredytu, lepszym rozwiązaniem mogą być raty równe.

  1. Porządek w finansach

Banki lubią rzetelnych klientów – osoby, które w przeszłości solidnie spłacały swoje zobowiązania finansowe, mogą liczyć na preferencyjne potraktowanie przy wyliczaniu zdolności kredytowej przy okazji zaciągania kolejnych pożyczek, czyli np. kredytu na zakup nieruchomości. Dlatego też tak ważne jest, by poważnie traktować wszelkie kredyty (również te na kartach kredytowych) i na czas spłacać wszystkie pożyczki. Przed złożeniem wniosku kredytowego warto również zastanowić się, czy nie jesteśmy w stanie nieco uporządkować swoich finansów – jeśli mamy np. kilka kończących się już kredytów, korzystne może być ich wcześniejsze spłacenie (każdy spłacany kredyt – konsumencki, samochodowy – ma bowiem wpływ na zdolność).

  1. Skorzystaj z pomocy eksperta

Praktyka pokazuje niestety, że większość klientów nie jest w stanie – albo też nie ma czasu i ochoty – samodzielnie zgłębiać zasad przyznawania kredytów i wyliczania zdolności kredytowej stosowanych przez banki. Tym bardziej, iż zwykle nie są one przesadnie jasne i czytelne – nietrudno tu o pomyłkę czy błędne zinterpretowanie jakichś zapisów.

Dlatego bardzo dobrze jest skorzystać ze wsparcia doradców, wyspecjalizowanych w analizowaniu oferty bankowej, wyliczaniu zdolności i wspieraniu klientów w pozyskaniu finansowania zakupu wymarzonego domu czy mieszkania. Specjaliści z Klubu Nieruchomości oferują naszym Klientom bezpłatną pomoc w tym zakresie – biorą oni pod lupę sytuację klienta, analizują jego dochody, wydatki, sytuację materialną, perspektywy i wszelkie dodatkowe czynniki i na tej podstawie są w stanie zaproponować najlepszą ofertę bankową i pomóc Klientowi w uzyskaniu odpowiedniej do jego planów zakupowych zdolności kredytowej.

Oczywiście, naszym Klientom pomagamy również na etapie wyboru idealnej nieruchomości oraz podczas zawierania transakcji z deweloperem. Zapraszamy do kontaktu – wszelkie niezbędne dane znajdziecie na stronie KlubNieruchomosci.pl.  Przypominamy: członkostwo w Klubie jest bezpłatne, a nasi doradcy nie pobierają prowizji!

MDM na finiszu, nadchodzi Mieszkanie Plus

Mijający miesiąc będzie z pewnością rekordowym w historii programu Mieszkanie dla Młodych – od początku uruchomienia tego projektu nie zdarzyło się, by pula dopłat wyczerpała się tak szybko. W minionych latach następowało to po dwóch-trzech miesiącach od uruchomienia środków na dany rok, jednak w 2017 r. stało się to już po kilku tygodniach. Teoretycznie możliwe będzie jeszcze wykorzystanie na cele MDM części środków z puli przyszłorocznej, ale część potencjalnych nabywców mieszkania zaczyna interesować się programem, który z czasem ma zastąpić Mieszkanie dla Młodych – czyli Mieszkanie Plus…

Mieszkanie Plus Program Mieszkanie +Wedle ostatnich deklaracji Banku Gospodarstwa Krajowego, aktualnie wykorzystano już ponad 90% środków przewidzianych w tegorocznej puli programu MDM – nic więc dziwnego, że banki zaczęły wstrzymywać przyjmowanie wniosków o kredyty z dopłatą w ramach rządowego programu wspierania mieszkalnictwa (obawiając się, że klienci nie zdołają już pozyskać takiego finansowania – co oznaczać może, że nie zdołają sfinansować zakupu).

Kończą się środki

Wszystko to oznacza, że wkrótce spodziewać się możemy gwałtownego wzrostu liczby wniosków o dopłaty z puli na przyszły rok (który będzie jednocześnie ostatnim rokiem) funkcjonowania programu MDM – jednak bardzo prawdopodobne jest, że również te środki wyczerpią się błyskawicznie. Kolejną, ostatnią szansą na pozyskanie takiego wsparcia będzie początek przyszłego roku – jednak wtedy możemy spodziewać się jeszcze szybszego wyczerpania środków przeznaczonych na ten cel. MDM formalnie zostanie zakończony we wrześniu 2018 r. (nieruchomości wciąż dostępne z dopłatą MDM znaleźć można korzystając z klubowej wyszukiwarki).

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji coraz więcej osób zaczyna się interesować programem, który ma zastąpić Mieszkanie dla Młodych – czyli zaproponowanym przez rząd Beaty Szydło projektem Mieszkanie Plus. Wedle deklaracji polityków, będzie to kompleksowy program adresowany do wszystkich Polaków borykających się z brakiem samodzielnego mieszkania – będą mogły z niego skorzystać rodziny, osoby myślące o założeniu rodziny oraz osoby samotne.

Nadchodzi Mieszkanie Plus

Mieszkanie Plus składać się ma z działań regulacyjnych i finansowych, przewidujących wsparcie z budżetu państwa dla rodzin o niskich lub przeciętnych dochodach. Jego priorytetami ma być m.in. zwiększenie podaży mieszkań o niskim czynszu, obniżenie kosztów budowy mieszkań (np. przez wykorzystanie gruntów publicznych pod budownictwo mieszkaniowe oraz optymalnych technologii i projektów architektonicznych), zachęcanie do systematycznego oszczędzania na cele mieszkaniowe oraz ułatwienie podmiotom instytucjonalnym inwestowania na rynku mieszkań na wynajem.

Widać więc wyraźnie, że założenia nowego programu w wielu punktach dość mocno odbiegają od idei MDM – choćby za sprawą dużego nacisku na budowę mieszkań na wynajem (MDM skierowany był raczej do osób planujących zakup własnego mieszkania). Jest też kilka kwestii, które budzą pewien niepokój specjalistów – obawiają się oni np. iż specyfika programu sprawi, iż nowe mieszkania będą powstawać w umiarkowanie atrakcyjnych okolicach (np. na peryferiach).

Dodajmy, że wedle najnowszych deklaracji rządu, wkrótce powinny ruszyć pierwsze zapisy na mieszkania dostępne w ramach Mieszkanie Plus – minister infrastruktury Andrzej Adamczyk poinformował niedawno, że nastąpi to w połowie bieżącego roku. W przyszłym roku mają ruszyć budowy, a pierwsze mieszkania zostaną oddane do użytku w 2019 r. Rośnie też lista potencjalnych inwestycji – Ministerstwo Infrastruktury podało, że w ostatnim czasie podpisano blisko 60 porozumień i listów intencyjnych z samorządami zainteresowanymi realizacją inwestycji.

Warto również odnotować, iż niedawno zapowiedziano uruchomienie kolejnego projektu, mającego wspierać mieszkalnictwo – w 2018 r. rząd zamierza zaoferować osobom planującym zakup mieszkania możliwość założenia tzw. Indywidualnego Konta Mieszkaniowego, na którym będzie można gromadzić środki na realizację celów mieszkaniowych. Konta takie mają być częściowo zwolnione z podatku od zysków kapitałowych, planowane są również premie dla osób sukcesywnie oszczędzających na własne M.